piątek, 29 stycznia 2010

Pierwsze koty za płoty....


W naszym domu przybyło o jeden nowy sprzęt. Nie pisałabym tu o nim, gdyby nie to, że urządzenie to otwiera nowe możliwości, jeśli chodzi o moją "domową twórczość". Mowa oczywiście o maszynie do szycia:) Na pierwszy ogień poszła kołderka, która uszyłam dla Zosieńki. Kołderka krzywa tu i ówdzie, jak na pierwszy uszyty na maszynie wyrób przystało, jednak radość tworzenia - bezcenna ;)

czwartek, 21 stycznia 2010

Była sobie żabka mała....

.... to jedna z ulubionych piosenek Zosi, którą śpiewałam jej jeszcze zanim skończyła roczek. Dziś śpiewamy ją niemalże wspólnie, Zosia głośno wtóruje "jabka mała" i "re re kum kum". Chyba dlatego też zrodził się w mojej głowie pomysł uszycia poduchy podłogowej, która kształtem i kolorem będzie nawiązywała do tego przesympatycznego stworzonka ;)I tak powstała "Jaba", która była tak naprawdę pierwszym pomysłem, który przyszedł mi do głowy w związku z szyciem. Musiała odczekać jednak i ustąpić miejsca Słoniowi, Dinojasiowi i innym drobiazgom..I tak oto jest, Jej Zielonowatość, Jaba:



poniedziałek, 18 stycznia 2010

Mały człowiek i wielki karton


Zaczęło się od tego, że Zosia uprawia ostatnio szeroko pojętą wspinaczkę mieszkaniową ;) W centrum jej zainteresowań znajdują się przede wszystkim stół i parapet w kuchni, krzesło obrotowe przy komputerze, zaczęła się przymierzać także się do skakania z tapczanu(!) Grzegorz pragnąc wyjść naprzeciw jej przestrzennym potrzebom, a także chcąc zwolnić trochę miejsca w naszej "przydasiowni" postanowił zrobić użytek z zalegających tam kartonów. I tak oto powstał jedyny w swoim rodzaju, recykling-owy i niskobudżetowy domek tekturowy! Wiem, nie przyciąga raczej uwagi swą urodą ( w planach było przyozdobienie go, póki co skończyło się na bazgraniu po nim kredkami;), Zosia jest jednak zachwycona i grasuje w nim jak mały chomik :)









środa, 6 stycznia 2010

Świąteczne wspomnienia

W tym roku święta były dla nas szczególne, gdyż Zosia po raz pierwszy w swoim życiu mogła się czynnie zaangażować w przygotowania do nich (było to naprawdę zabawne w jej wydaniu :-)) i przeżywała wszystko bardzo a my z nią :-)
A poza tym to ja w końcu wzięłam się do roboty i udało mi się zrobić kilka podarunków świątecznych. Niestety to, co zostało zrealizowane to tylko część "wielkiego świątecznego planu" ( w którym jak co roku między innymi ręcznie robione kartki z życzeniami, dekoracje świąteczne w domu itp...) Cóż, może zrobić więcej uda się za rok :-) A jeśli chodzi o zrealizowane pomysły, to udało mi się m.in.uszyć "ocieplacze" na kubki, które powędrowały do Agi i Łukasza:


A tu już dzieła kulinarne (pierniki stworzyła Aga, my z Zosią tylko skromnie dekorowałyśmy ;):



Widzicie to skupienie na twarzy Zosi? ;-)