środa, 26 maja 2010

Zainspirowana zielenią...

Wszystko zaczęło się od materiału, który znalazłam jakiś czas temu w second handzie (niech żyją lumpeksy!!!). Materiał prezentuje się tak (przepraszam, nie wyprasowany;):

Materiał, rzecz jasna, bardzo mi się spodobał i wpadłam na pomysł, aby wykorzystać jego kawałek do zrobienia obrazka do pokoju Zosi. Powstał "Lisek around the world" ;), który miał mieć jeszcze parę, ale stworzenie ilustracji w podobnym klimacie pasującej do liska na razie nie wyszło (były dwie próby i na razie zaniechane, czekam na wenę;) Oto lisek:

I żeby nie było, że "zadzieciowałam się" już bez reszty, to uszyłam też wreszcie coś dla siebie. Zastanawiałam się, czy to w ogóle prezentować, bo to rzecz bardzo prosta, ale może któraś z Koleżanek Szyjących tudzież Inne Rzeczy Tworzących zainspiruje się po wpływem ( w końcu po to chyba prowadzimy te blogi?? ;)Recz ta to taki jakby piórnik - kosmetyczka, na te wszystkie drobiazgi, które zawsze rozpierzchają się po większej kosmetyczce lub torebce, będąc przyczyną naszych 5 - minutowych spóźnień:


Muszę przyznać, że dobrze spełnia swoją rolę, tak więc polecam jakby co;)
No i wracam jeszcze raz do klimatów dziecięcych. Uszyłam strojnisi mojej małą torebkę -sowę ( w tym miejscu składam hołd mojej starej kurtce skórzanej, z której fragmentu powstała torebka:)


Strojnisia zadowolona jak widać, ale jedna torebka kobiecie nie wystarczy, wiadomo, tak więc chadza z dwiema (czekać tylko, kiedy będzie chciała trzecią ;)
Na tym będę kończyć tego posta, wszystkich pozdrawiając, a przede wszystkim Mamy wszelkie to czytające, chwili odpoczynku, spokoju i radosnego macierzyństwa Wam życząc :)