piątek, 25 marca 2011

Wiosna, ach...

Wiosna, która chyba jednak musi być kobietą, raczy nas swymi zmiennymi nastrojami i niczym kapryśna księżniczka wystawia na próbę naszą sympatię do niej... Ja jednak mimo wszystko się cieszę, zaczyna się dla mnie pora  ODDYCHANIA ;)
A jak księżniczka to muszą być i... buty. Nie wiem, czy Wiosna zmieści w nie swoje stopy, bo to znowu butki z serii tych maleńkich, ja w każdym razie chyba uzależniłam się od ich szycia i coś czuję, że tej wiosny powstanie ich więcej :) Mąż śmieje się, że coś  sugeruję, a ja po prostu  nie mogę oprzeć się ich maleńkości :) Już sam fakt, że można je stworzyć z bardzo małego kawałku materiału jest jak dla mnie rozbrajający i.. zachęcający do szycia ;).
A więc... kwieciste buciki na każdy dobry początek (bo wiosną zawsze chce się zaczynać wszystko na nowo ;).

poniedziałek, 7 marca 2011

Ujarzmić chmurę ;)

   Głęboką zimą przyszedł mi do głowy pewien obrazek...Obrazek był jednak przechowywany w głowie i dopiero teraz, można powiedzieć, że u progu wiosny, doczekał się realizacji. Nie do końca wszystko ok wg mnie (tzn w wyobraźni wyglądał inaczej, a tu proszę, jak zwykle niespodzianka- jest inny ;), ale cóż, pracuję wciąż nad tym, aby było tak, jak chcę ;)
(klik:)
Poza tym uwaga, uwaga, maszyna do szycia, czyli jedyna maszyna z którą udało mi się na dłużej zaprzyjaźnić (no dobra, dostała już kilka wyzwisk, ale tak to jest, jak człowiek chce się dogadać z maszyną), doczekała się otrzepania z kurzu i uruchomienia ;) Zainspirowana  bliskim powiększeniem się rodziny wśród przyjaciół, uszyłam i wyszablonowałam (sakiewka) taki oto zestaw maluszkowy:

Ten na razie uszyty w celach, że tak powiem komercyjnych (brzmi strasznie, ale to prawda ;), ale myślę że przyjaciele też doczekają się wersji stworzonych z myślą właśnie o Nich :)
Powiedzcie mi tylko, czy podobnie jak mój mąż twierdzicie, że za mało kolorowe jak dla dzieciaczka? Ja tam sądzę, że wśród produktów dla dzieci istnieje zbyt duża kakofonia kolorystyczna i postanowiłam postawić na pewien minimalizm, a do tego dodać len (mój król materiałów :) Przyznam się, że namęczyłam się z tymi bucikami, gdyż sama tworzyłam wykrój, tak więc było najpierw kilka podejść na materiale testowym. Ale efekt końcowy nawet mnie zadowala :) Buciki mają ok 9 cm długości (co jest dodatkową trudnością przy szyciu na maszynie, ale myślę, że trzeba sobie stawiać takie wyzwania..:)
I pomyśleć, że wszyscy kiedyś mieliśmy takie małe stopy... :).