sobota, 14 stycznia 2012

Home, sweet home...

Na wstępie mały komunikat:

Wszystkich naszych znajomych, którzy z niewyjaśnionych bliżej przyczyn nie mieli z nami żadnego kontaktu od mniej więcej dwóch miesięcy informujemy, żeby chcąc nas odwiedzić nie zajeżdżali już do miasta położonego malowniczo przy krajowej jedenastce w kierunku morza, gdyż już tam nie mieszkamy.

Spakowaliśmy się w średniej wielkości ciężarówkę, a zapakowana była po sam sufit, pożegnaliśmy nostalgicznie nasze dotychczasowe miejsce zamieszkania, którego sercem chmurne jezioro i w przeciągu jednego dnia byliśmy już tu.
A "tu" to dla nas aktualnie niewielkie miasto przyczajone, nasłuchujące oddechu miasta większego, zwanego szumnie (i chyba nie bezzasadnie) centrum Wielkopolski.
I jak by to ująć, jesteśmy gdzieś pomiędzy, siła przyzwyczajenia jest jak grawitacja...
Kroki stawiane na nowym gruncie pozwalają jednak spojrzeć z innej perspektywy na kroki dotychczas wykonane..
I to by było na tyle, jeśli chodzi o nasze milczenie.
Blog przymiera, co nie odzwierciedla niestety moich twórczych pokładów. Maszyna nadal radośnie turkocze w naszych czterech kątach, głowa generuje nowe modele zabawek, jak jednak wepchnąć hobby pomiędzy: a)prowadzenie domu b) ogarnianie dziecka c) pół dnia w pracy* ? Jakieś pomysły? Będę wdzięczna ;)
*kolejność przypadkowa;-)

A na zakończenie tego niestety niezbyt wylewnego posta pozdrawiam Was wraz z królikiem tym :-) Trzymajcie się ciepło, bo ponoć mrozy idą i nie będzie już żartów. Nawet opon zimowych ma nie wystarczyć ;-)

I jako że nie meldowałam się tu ostatnio wcale, życzę Wam, aby  ten Nowy Rok przyniósł Wam to, co dobre i upragnione :-)
Dziękuję Wam także za odwiedziny na tym blogu mimo mojego milczenia. Chciałabym pisać więcej (a co się  z tym wiąże, szyć), niestety w najbliższym czasie nie zapowiadają się żadne nadwyżki wolnego czasu. Mam jednak nadzieję, że będę miała jeszcze jakieś sensowne powody, żeby coś tu zaprezentować ;)

8 komentarzy:

  1. Haniu, wszystkiego dobrego na nowej drodze... do pracy i wszędzie :-) Niech Wam się dobrze mieszka! A mróz niech wreszcie przyjdzie i rozprawi się z tymi wszystkimi, cholernymi wirusami i bakteriami, które w tym roku wyjątkowo nie dają nam spokoju! Jesteśmy chorzy jedni po drugim, łącze Hanią ;-)
    Pozdrawiamy Cię bardzo cieplutko, sprzed kominka, pamiętamy o Tobie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak to było...? Tam dom twój... :) Oswoicie pewnie i te nowe tereny. Mądrzę się, aczkolwiek sama jakoś sobie nie wyobrażam siebie w nowy miejscu. Przyzwyczajam się. Życzę Wam dużo Dobrych Ludzi wokół siebie, którzy obcość przybliżą i oswoją.
    Ludzie wokół i wydeptane ścieżki to podstawa.
    U mnie na brak czasu w dzień rekompensuje, niestety pora nocna. Niestety - bo ja się już przyzwyczaiłam i nie odczuwam chronicznego niedospania, ale to może być problemem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Haniuuu:))) cieszę się zatem, że u Ciebie wszystko dobrze:)cudny ten pluszaczek!
    wszystkiego dobrego w nowym roku!
    uściski!
    J.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny króliś! Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudny króliczek!!! A jeśli chodzi o wepchnęcie szycia między inne obowiązki dnia, to znamy ten ból - chyba nie pozostaje nam nic jak tylko szycie po nocach :D

    OdpowiedzUsuń
  6. piękny! z kroju grzywki podobny do Zosi;-D

    OdpowiedzUsuń
  7. śliczny, słodziutki i milutki ;-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń